„Kiedy się urodziłem lekarze powątpiewali czy przeżyję, a ja żyję już 14 lat. Bez respiratora i bez tracheostomii. Mam za to implant ślimakowy, który sprawia, że słyszę i mam gastrostomię, dzięki której mogę rosnąć.

Mama i tato żartują, że są dumnymi rodzicami Cyborga. Dzięki rehabilitacji i miłości rodziny ten „cyborg” – czyli ja- jestem szczęśliwym chłopcem.Chociaż nie umiem, mówić, czytać ani pisać, umiem cieszyć się życiem. Lubię ludzi, muzykę, podróże, basen, konie i lubię szkołę. Mam nadzieję, że zadziwię rodziców tym czego uda mi się jeszcze nauczyć”. 

Tak napisali Ania i Zbyszek. 

Kiedy robiłem zdjęcia Karol stawiał samodzielnie pierwsze kroki. Pobudka o 5 rano, Ania wcześniej. Dlaczego? Bo samochód dla osób niepełnosprawnych robił objazd po wielu miejscach, żeby dotrzeć w końcu do szkoły z kompletem dzieci. Rodzice Karola znaleźli dla niego hipoterapię która sprawiała Karolowi wielką frajdę. Zbyszek wiózł Karola z Huty do Olszanicy bo tam Karol dobrze się czuł. Tutaj jest zdjęcie Zbyszka i Karola przed wyjściem z samochodu do stadniny.

Basen to drugie niezwykłe miejsce. Wtedy zobaczyłem Karola bardzo szczęśliwego, w silnych dłoniach jego rehabilitanta i taty. Zabawy z rodzeństwem, czasem połączone z masażem Zosi. 

Muzyka, światło to dla Karola coś specjalnego. Tak samo jak dotyk ciepłej sierści psa.

Mógłbym spróbować opowiedzieć tę historię o dotyku. Ale przecież wszystko składa się na opowieść o miłości. 

Ten dom taki jest. 

Jest też zwykłe codzienne zmaganie się z  pracą i opieką. To trudny temat z którym zmaga się w naszym kraju wiele rodzin.

Ania, Zbyszek, Zosia, Aniela i Karol. Razem są silni, razem są szczęśliwi, razem tworzą coś co jest sensem bycia.